sobota, 14 lipca 2012

Sissi, przereklamowana cesarzowa

Jest jedną z tych sławnych kobiet przeszłości, o których nakręcono najwięcej filmów i napisano najwięcej książek. Szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego. Elżbieta Bawarska, żona Franciszka Józefa i cesarzowa Austro-Węgier, była kiepską matką, marną żoną i żadnym politykiem. Była dość antypatyczną, egocentryczną osobą, skupioną wyłącznie na sobie i swojej urodzie. Czy właśnie stąd to powszechne uwielbienie? 
Sissi w balowej sukni na obrazie Winterhalteara. Diamentowe gwiazdy
we włosach należały do jej najsłynniejszych klejnotów
Francuski film "Sissi, zbuntowana cesarzowa" z 2004 roku świetnie pokazuje, jak jesteśmy skłonni czytać jej życie. Prawdy historycznej i psychologicznej nie ma tam za grosz, są za to wszystkie łatwe diagnozy współczesności, stosujące najprostsze wytrychy do otwierania tajemnic losów zapisanych w historii.

W dniu ślubu Sissi jest tam niewinnym dzieckiem, piętnastolatką, wmanewrowaną przez przypadek w małżeństwo z cesarzem - kompletnie niewinną i w najmniejszym stopniu nieświadomą tego, co ją czeka. Porażająca jest scena nocy poślubnej, gdzie rozebrana do naga dziewczyna, dziewczynka właściwie, zostaje wypchnięta prosto przed nos swego uśmiechniętego głupawo małżonka, który w żaden sposób nie potrafi jej skłonić do miłości. Udaje mu się dopiero trzeciej nocy, co obwieszcza z idiotycznym uśmiechem zebranym pod sypialnią damom dworu z jego władczą matką arcyksiężną Zofią na czele (tutaj znajdziecie tę scenę). Po latach Sissi wyzna swemu lekarzowi, że był to zwyczajny gwałt. No bo czym innym, z dzisiejszego punktu widzenia, mógł być?

Dość antypatyczna bohaterka tego filmu, grana - w jego drugiej części - przez aktorkę chudą jak deska, z twarzą ulepszoną przez chirurgów plastycznych, dobrze oddaje to, co myślę o Sissi. Jest dla mnie skrajnie narcystyczną, pozbawioną inteligencji i empatii osobą, która przeszła do historii wyłącznie z powodu ładnej buzi i maksymalnej koncentracji na sobie. Podobnie jak sto pięćdziesiąt lat później lady Diana, która też stała się symbolem swojej epoki, choć jedyną rzeczą, jaką ta epoka jej zawdzięcza, jest fakt, że brytyjska rodzina królewska zagościła na stałe w tabloidach.
Młodziutka Sissi, jeszcze przed wyprawą
w wielki świat
 
Sissi była Dianą swoich czasów. Zadziwiające, jak podobne życie miały obie. Nieszczęśliwe w małżeństwie, niedopasowane do królewskich dworów, niepotrafiące nikogo uszczęśliwić ani znaleźć w tym fascynującym scenariuszu, jaki podsunęło im życie, żadnej pasji, poza dbaniem o siebie. Nawet zginęły podobnie. Diana podczas ucieczki przed tłumem paparazzi, w rozpędzonym aucie na paryskiej szosie; Sissi - zasztyletowana w Genewie przez szalonego anarchistę, który po prostu chciał przejść do historii mordując jakiegoś władcę, nieważne jakiego. I podobnie jak w przypadku Diany, źródeł nieszczęść Sissi szuka się w surowych regułach cesarskiego dworu, które nie pozwoliły młodej kobiecie żyć zwyczajnie z ukochanym, tylko zmusiły do ucieczki od męża w niezliczone wojaże po Europie. Życie Sissi i Diany nawet opowiadane jest w podobnym porządku. Najpierw jest bajkowa miłość i ślub stulecia, a potem wszystko rozpada się jak domek z kart, aż do tragicznego końca.

Rzeczywiście, początek historii Sissi jest jak z bajki o Kopciuszku. Oto mamy bawarską księżniczkę, żyjącą na skraju wielkiego świata, w sielskim zameczku w Possenhofen. Ona i jej młodsze siostry wychowywane są niezbyt starannie, bo jak się przypuszcza żadnej - poza najstarszą i uznawaną za najpiękniejszą Heleną - raczej nie przytrafi się wielka partia. Rodzice dbają więc o Helenę, pozostała dziewiątka rodzeństwa robi to, co im się żywnie podoba, uganiając się konno po lasach, spędzając czas na zabawach i polowaniach.

Ale w końcu nadchodzi przełomowy moment. Siostrą matki Sissi jest arcyksiężna Zofia, jedna z najznamienitszych dam Europy. I ona to właśnie zawiadamia siostrę, że upatrzyła sobie jej najstarszą córkę na żonę dla swego syna, który został właśnie cesarzem Austrii. Trzeba pamiętać, że młody i przystojny Franciszek Józef (cioteczny brat Sissi - ciekawe, że bulwersuje nas to mniej niż jej młody wiek w chwili zamążpójścia!) był dla ówczesnych księżniczek Europy takim samym obiektem westchnień, jak z górą sto lat później będzie książę Karol czy całkiem niedawno William. One też trzymały portrety młodego władcy w szufladach nocnych stolików i wyobrażały sobie baśniowe scenariusze ze złotowłosym Franzem w roli głównej. Szczęściarą miała się okazać bawarska księżniczka.
Książę z bajki, czyli młody Franciszek Józef

Uszczęśliwiona Helena udaje się więc z matką i młodszą siostrą Sissi na wiedeński dwór. I tu przydarza się bajkowe zapętlenie, które pozostaje punktem kulminacyjnym wszystkich filmów o Sisssi. Bo Franz ledwie rzuca okiem na Helenę, prawdziwie zachwyca się jej młodszą, niespełna szesnastoletnią siostrą. Z miejsca jest pewien, że to Sissi chce za żonę. Ona chce go również, jak wszystkie księżniczki świata. "Oczywiście, że go kocham, jak mogłabym go nie kochać?" - mówi, gdy dowiaduje się o oświadczynach. Choć dziś jej biografowie skrupulatnie notują, że po tym wyznaniu wybucha szlochem i wzdycha: "Gdybyż tylko nie był cesarzem!". Tylko czy wtedy tak bezwarunkowo by go kochała?

Sissi jako królowa Węgier
24 kwietnia 1854 roku odbywa się wspaniały ślub. Sissi ma 17 lat, a nie 15, jak podają to niektórzy. Franciszek jest od niej tylko siedem lat starszy. Czeka na nią na progu cesarskiego pałacu, otoczony arcyksiążętami i arcyksiężniczkami. A Sissi przemierza w drodze do niego wypełnione wiwatującym tłumem wiedeńskie ulice. Jedzie w oszklonej karecie, ubrana w różowosrebrną, haftowaną w kwiaty suknię, z diamentową koroną w misternie upiętych włosach. Zgrzyt w czasie ślubu jest tylko jeden, choć wywołuje u Franciszka przyspieszone bicie serca. Kiedy Sisssi wychodzi z karety, jej diamentowy diadem zaczepia o drzwi i niemal zsuwa się z włosów. Zły znak, myśli w panice Franciszek, przesądny, jak większość władców. Ale Sissi zręcznie przytrzymuje tiarę i wszystko dalej przebiega idealnie, jak w bajce.
"A potem żyją długo i szczęśliwie" - chciałoby się powiedzieć na koniec. Ale wiemy przecież, że bajkowego zakończenia nie będzie. Nie wiemy tylko ciągle, dlaczego. Możemy się jedynie domyślać, jaka była przyczyna rozpadu związku, który zaczął się jak spełnienie dziewczęcych marzeń. Bo dwadzieścia lat później Sissi nie ma w sobie nic z radosnej dziewczyny, kierującej się porywami serca. Jest zimną, posągową pięknością, unikającą bliskich spotkań z ludźmi, także z mężem i własnymi dziećmi, za to chętnie przyjmującą portrecistów i fotografów, którzy wystudiowane wizerunki "najpiękniejszej kobiety świata", publikują we wszystkich jego zakątkach.

Biografowie Sissi główną winowajczynię tej przemiany widzą w arcyksiężnej Zofii. To ona, twierdzą, żywiołową dziewczynę z wiejskiego dworku zamknęła w rygorze cesarskiego pałacu, pilnując każdego jej kroku, mierząc długość rękawiczek i głębokość dekoltów, kontrolując każdy krok, a przede wszystkim przejmując opiekę nad trójką jej dzieci. Ale przecież Sissi nie zajmowała się swoimi dziećmi także po śmierci arcyksiężnej Zofii, a przeżyła ją o z górą dwadzieścia lat. I nawet jeśli Zofia wchodziła jej w drogę, to przecież Sissi była w uprzywilejowanej pozycji. To ona była cesarzową, ona miała wsparcie zakochanego Franciszka Józefa, mogła przeobrazić dwór i urządzić go po swojemu, gdyby starczyło jej pasji i inteligencji. Nie miała ani jednego, ani drugiego, choć jej biografowie wolą nazywać to chorobliwą nieśmiałością.


Cesarska rodzina: Franciszek Józef i Sissi z dziećmi pierwsi z lewej; w środku arcyksiężna Zofia

O smutne życie cesarzowej trudno też obwiniać Franciszka Józefa. Kochał żonę gorąco do końca jej dni i godził się na wszystkie jej kaprysy - z długimi samotnymi podróżami włącznie. Być może, spekulują niektórzy, przyczyną była oziębłość seksualna Sissi i to, że nie czerpała ona żadnej przyjemności z małżeńskiego życia. Nie potrafiła zbliżyć się z Franciszkiem i sama podsunęła mu kochankę, wiedeńską aktorkę Katharinę Schratt, do której cesarz bardzo się przywiązał - miał w niej powierniczkę i przyjaciółkę do końca życia. Taką, jakiej nigdy nie znalazł w Sissi. Jego śliczna żona nie potrafiła i nie chciała przekuć romantycznego związku w przyjaźń, nigdy nie była dla męża partnerem.

Trzeba przyznać, że raz spróbowała. Czując się bezradnie w świecie wiedeńskiej polityki, zwróciła się ku Węgrom, sprzyjając ich dążeniom do suwerenności. Niektórzy twierdzą, że właśnie osobiste zaangażowanie Sissi doprowadziło do koronacji cesarza w Budapeszcie i narodzin Austro-Węgier. Ale to wszystko, na co było stać cesarzową. Polityka na dłuższą metę ją nudziła, zaloty męża także, od jednego i drugiego chciała mieć święty spokój. W Wiedniu nazywano ją "piękną głuptaską", więc uciekła z Wiednia. Spędzała w domu góra dwa miesiące w roku, przez resztę czasu podróżując po Europie albo zaszywając się na Korfu, skalistej greckiej wyspie, gdzie zbudowała sobie willę.

Zostawiona sama sobie zajęła się tym, w czym była naprawdę dobra - swoją urodą. Zadziwiające, jak wiele mamy informacji na temat jej toalet, futer, klejnotów, fryzur, figury, menu i zabiegów, pomagających zachować urodę. Zastanawiające też, że ta uroda rozkwitła dopiero po narodzinach dzieci. Tak jakby Sissi zakończyła swoje życie matki, żony i kochanki, a zaczęła następne - ikony stylu końca dziewiętnastego wieku. I na ten temat szczegółów mamy w bród. Wiemy, że wstawała o piątej, bo poranna toaleta zajmowała jej kilka godzin: wymyślne kąpiele w kozim mleku, miodzie i gorącej oliwie, maseczki z cielęciny, no i upinanie włosów, z których była szczególnie dumna, sięgających do pupy albo i do pięt (wedle różnych przekazów). Mycie tych splotów - w koniaku i żółtkach - zajmowało cały dzień. Obsesyjnie dbała, by nie przytyć i udawało jej się - przy swoich 172 cm wzrostu ważyła od 46 do 50 kilogramów. I szczyciła się 47-centymetrową talią osy, którą eksponowała na portretach. Tę figurę modelki osiągała stosując regularne głodówki i drastyczną dietę. Jej całodzienne menu stanowiło kilka szklanek mleka, wywar z mięsa i garść owoców. Codziennością była też kilkugodzinna gimnastyka i - w młodości - ośmiogodzinne konne galopady, które pod koniec życia zastąpiła długimi spacerami.

Tylko uśmiech miała nieładny. Zęby brzydkie i żółte były ponoć przedmiotem docinków ze strony arcyksiężnej Zofii. Sissi bardzo ten defekt ukrywała, pozując do fotografii - na wszystkich ma poważny wyraz twarzy i starannie zaciśnięte usta. Czyżby to właśnie z powodu tego uśmiechu, nie nadającego się do publicznej prezentacji, przeszła do historii jako smutna cesarzowa? Skłonna jestem sądzić, że tak właśnie było...

Sissi dumna ze swojej 47-centymetrowej talii
Bo prawda jest taka, że Sissi nie sprostała roli, jaką przygotował jej los - ani pod względem intelektualnym, ani emocjonalnym. Była zwyczajną, pozbawioną talentów, dość egoistyczną kobietą, z jednym atutem - ładną buzią. Miała ambicje intelektualne, ale wiersze, które pisała i uznawała za swój najcenniejszy skarb, przeczytane po jej śmierci, okazały się nic niewartym, patetycznym banałem. Wnętrze Sissi było o niebo mniej atrakcyjne niż jej powierzchowność. Ale być może właśnie to zapewniło jej sławę, tak jak wiele lat później księżnej Dianie? Bo przecież większość z nas bardzo łatwo może odnaleźć siebie w każdej z tych przeciętnych księżniczek...

80 komentarzy:

  1. Generalnie się z Toba zgadzam. Też zastanawiała mnie ta niezwykła kariera Sissi w historii. Poniekąd wynika z popularności starych filmów z Romy Schneider (których ponoć jako dojrzała aktorka mocno się wstydziła), a poniekąd stąd, że ta historia była jak klasyczna bajka o Kopciuszku. Tylko że Kopciuszek został Kopciuszkiem do końca życia, nigdy nie zmienił się w dojrzałą kobietę, a wszyscy wokół obwiniali o to otoczenie Sissi, ale nigdy ją samą. Smutne to, jak źle w rzeczywistości kończą się wszystkie bajki

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie popularność Sissi nie dziwi wcale. Spójrzcie tylko na bloga Kasi Tusk, walą tam tłumy, żeby zobaczyć, czy włożyła dziś żółty sweterek czy różowy. Tak było, jest i niestety będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czemu tak dosadnie krytykujecie Sissi... Spróbujcie zająć jej miejsce... 16 letnia dziewczyna wychodzi za mąż wszystkie księżniczki jej zazdroszczą, wywierana jest na niej presja urodzenia męskiego potomka. Gdy rodzi córkę-Zofię, ona zostaje jej zabrana i nie zgadzam się,że była w uprzywilejowanej pozycji. Franciszek zgadzał się z swoją matka, że to ona powinna opiekować się jego dzieckiem a później także pozostałą dwójką, a Sissi miała stać u boku swego małżonka i pełnić reprezentacyjną rolę, gdyż według cesarza i arcyksiężnej Zofii była za młoda na wychowywanie dzieci. Czemu Sissi później nie zajmowała sie dziećmi? Gdyż nie miała co do nich odruchów macieżyńskich... Mi jej osobiście szkoda..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popieram...poza tym nie wiem skąd tak daleko wnioski idące, ze nie była inteligentna i nie miała pasji...skoro pisała wiersze, godzinami mogła jeździć konno, to chyba jednak jest pasja...co do inteligencji, to osoba mało inteligentna nie uczy się szybko języków obcych, Ona nauczyła się węgierskiego i greckiego....oj, coś chyba nieostrożnie potraktowany przez Autorkę temat...tak samo nie zgadzam się co do krytycznej oceny Diany...wyczuwam w powyższym tekście "kapkę" zazdrości, która nie pozwala na obiektywna ocenę :))))

      Usuń
    2. Zgadzam się w 98%. 16 letnia dziewczyna i małżeństwo .... Koszmar. Nawet biografię mówią nam że nie miała przyjaciół we dworze austriackim ani w arcyksieznie Zofii która jej zabrała dziecko więc nic dziwnego że nie czuła się związana z Giełdą i Rudolfem . Trzeba też pamiętać że zajmowała się Walerią . I według mnie była inteligentną co świadczy że za jej pośrednictwem powstały Austrio-Węgry . Nauczyła się wiele języków co mało kto w naszych czasach potrafi. Więc niech autor się zastanowi co pisze..

      Usuń
    3. Ja właśnie, niewiem dlaczego Sisi jest tak krytykowana ja naprzykład bardzo ją polubiłam...

      Usuń
    4. Także się zgadzam. Sissi była całkowicie inaczej wychowywana - z wolnością, bez żadnych ograniczeń. Kiedy trafiła na austriacki dwór, nie potrafiła zmienić swojego życia, ograniczyć jazdę konną, którą kochała i podporządkować się etykiecie która panowała na dworze. Szukała wsparcia u męża, ale on zgadzał się, ze swoją matką - z którą jak wiadomo, nie lubiła się - Zofia uważała, że Sissi była niewychowanym dzieckiem, była przeciwna ślubowi, gdyż żoną jej syna - Cesarza Franciszka Józefa miała być starsza siostra Sissi znana jako Nene - Helena Bawarska – którą oczywiście wybrała cesarzowa -matka. Plany nie poszły po myśli Zofii, Franciszek zakochał się wówczas w 15-letniej Sissi i to jej się oświadczył.
      Sissi miała wpływ na swojego męża – doprowadziła do powstania Austro-Węgier i do koronacji Franciszka Józefa na króla Węgier. Nie miała kontaktu z dziećmi ponieważ nie ona, a Zofia opiekowała się dziećmi – wbrew decyzji Sissi. Zaś najmłodsza była wychowywana przez matkę.
      Bardzo przeżyła stratę najstarzej córki – Zofii oraz samobójstwo syna – Rudolfa. Nie kazała się fotografować, nie portretowała do obrazów, unikała towarzystwa ludzi. Nie chciała eskorty – co właśnie przyczyniło się do jej śmierci. Gdyby posiadała ochronę, przeżyłaby.
      Chciała umrzeć od małej rany na sercu z dala od swoich bliskich – co w rzeczywistości udało się jej. Franciszek mówił, że była chlubą jego i jego tronu.
      Ja uważam, że Diana nie jest wcale do niej podobna względem życia. Diana miała wpływ na wychowanie własnych dzieci, miała wpływ na małżeństwo i właściwie nikt by jej „nie zabił” za to, gdyby nie urodziła męskiego potomka. Dzisiejsza brytyjska monarchia jest tylko złotym jajkiem do oglądania, reprezentują kraj, nie mają faktycznej władzy.

      Usuń
    5. A ja się zastanawiam, kto z was opiera sie na przekazach czysto historycznych a kto na pięknych filmach. Tez wychowałam sie na filmie Sisi...i tez mi jej było szkoda, ze ją tam tak teśiowa gnebiła a mąz maminsynek nie umiał być takze cesarzem we własnym domu...ale to był film. A Sissi miala byc głowna pozytywną bohaterką.

      Usuń
    6. Hohoho... Katarzyna Aleksiejewna o sytuacji Sissi mogłaby powiedzieć -So sweet. W porównaniu z jej zyciem na dworze wiejskiej carycy Elżbiety, to byla sielanka

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą w 100%. Czytałam książkę o Franciszku Józefie, on naprawdę miał z nią nielekko. Nie potrafiła stworzyć mężowi domu, nie potrafiła wywiązać się z roli. Widziałam oba wspomniane filmy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na na naszą ocenę Sissi na pewno mają wpływ wyjątkowo liczne książki i filmy, które o niej powstały. Dlatego tak często przykładamy do Sissi własną miarę. Myślę jednak - podobnie jak Erinti - że robienie z niej młodocianej męczennicy uwięzionej na dworze Sinobrodego to gruba przesada. W XIX wieku czy tym bardziej wcześniej dziewczyny standardowo wychodziły za mąż jako nastolatki (takie były zwłaszcza królewskie narzeczone) i dojrzewały dopiero w małżeństwie. Sissi nie dojrzała, choć warunki miała powyżej przeciętnej, wyszła przecież za mąż z miłości. Jako cesarzowa dała plamę. Nie rozumiem, czemu tak trudno się z tym pogodzić. Przecież nie każda z nas musi być ideałem! Sissi nie była na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  6. NIe mówię, że Sisi byłą ideałem napewno było jej do niego daleko, tak samo jak nam wszystkim... Ale trzeba zachować jakąś równowagę... Wy tylko ją potępiacie. A pewnie tylko widziałyście film słyszałyście o książce. Jak ją czytałyście to od razu byłyście nastawione nieprzyjaźnie do Elżbiety. Ja jej nie stawiam na piedestale, ani nie staram, się jej potepiać, tylko zrozumieć. Czego wy chyba nigdy nie próbowałyście zrobić....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja osobiscie odwiedzalam palace Sissi poznawalam jej historie w bedac w Wiedniu. Moge powiedziec, ze nie dokonca bylam pewne jej zycia .tez sama zastanawialam sie dlaczego jest o niej tak duzo dobrego w np filmach skoro ponoc byla zla matka zona itp, bardzo ja szanowalam ale byla we mnie nutka zwatpienia i dalej jestbo nigdy nie dowiemy sie prawdy na temat zycia Sissi tylko ona ja znala i zabrala ze soba do grobu wiec jedyne co mozemy to tylko spekulowac na ten temat. =)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jasne, możemy tylko spekulować – zresztą ta zasada dotyczy wszystkich postaci historii. Mnie tylko zawsze dziwiło, dlaczego akurat Sissi jest tematem szczególnie obfitych „spekulacji” i temu właśnie próbowałam się przyjrzeć. Nie była żadną wybitną osobowością, raczej kupką nieszczęścia, a nieustannie budzi ciekawość i gryzmoli się na jej temat całe tomy. Mnie się wydaje, że to dlatego, że koncertowo zagrała rolę „ofiary losu”, wiele z Was ma inne zdanie, ale czy to źle? Tylko różnice są ciekawe! A Sissi… najwidoczniej coś w sobie miała, skoro do dziś tak się o nią spieramy!

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie to prawda najbardziej ciekawia nas postaci, ktore sa dla nas niezrozumiale. Ale patrzac na to w ten sposob to czowiek nudilby sie gdyby nie wlasnie takie osobistosci. Mozemy wiec podziekowac Sissi i tym podobnym,,gwiazdom,, za to ze dzieki nim mamy tematy do rozmow i ciekawsze zycie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coz, piekna buzia nie jest otwarta brama do szczescia...
    serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety masz małą wiedzę na temat życia na dworze cesarskim i wpływu cesarzowej matki na wszystko wokół. Cały dwór stał na baczność i nie dziwię się, że młoda cesarzowa wpadła w anoreksję i zapadła na gruźlicę. Szczególnie, że była przyzwyczajona do dużej swobody. W dodatku rodzice niezbyt zadbali o jej edukację, bo całą nadzieję pokładali w najstarszej siostrze Elżbiety - Helenie.

    Tak nie zajmowała się początkowo starszymi dziećmi, bo zostały jej odebrane. Natomiast nie napisałaś, że w okolicach 1865 roku zażądała od cesarza całkowitego przekazania jej opieki nad dziećmi. Nie wspomniałaś również o najmłodszej córce, którą wychowywała bez sztabu nianiek i opiekunek.

    Pisząc o Sisi musisz wziąć pod uwagę całą sytuację zarówno przed ślubem, jak i tą, którą zastała na austriackim dworze. Bo Twoja opowieść o Sisi przypomina mi naukę naszej historii w szkole. Każde dziecko powie kiedy była bitwa pod Grunwaldem. Ale dlaczego do niej doszło i co działo się po - milczy. Przyczyna i skutek, to jest historia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, mój tekst ma braki. Ze względu na szczupłość miejsca nie mogłam potraktowac bohaterki tak, jak jej biograf, dysponujący pięciuset albo tysiącem stron. Stąd zapewne moja wpadka i przegapienie tego stanowczego żadania z 1865 roku.
      A poważnie mówiąc - ja nie mam ambicji nikogo uczyć, pouczać ani nikomu niczego narzucać. Nie wyręczam historyków w ich tropieniu szczegółów zdarzeń i biografii. Ja się dzielę swoją opinią na temat ludzi, których losy wszyscy doskonale znamy, jak Sissi, albo przywołuję historie tych, o których - moim zdaniem - niesłusznie zapomnielismy. To wyłącznie MOJA opowieść, a nie ta jedynie słuszna, kanoniczna. A Ty masz święte prawo się z nią nie zgodzić. Dyskutujmy więc, ale na argumenty, na przemyślane opinie, a nie na wytykanie sobie "braku wiedzy". Przeczytanie dwóch czy trzech książęk o Sissi, wcale nie daje prawa do takich sądów. Ja na pewno bym się na nie nie zdobyła, choć zapewniam, przeczytałam tych książek znacznie więcej..

      Usuń
    2. widocznie jaszcze zbyt malo.

      Usuń
    3. Brak wiedzy to dość konkretny asrgument, nie wiem dlaczego Pani go nie przyjmuje. Pani przekaz jest tak samo tendencyjny, jak te wszystkie, które Pani krytykuje. Szkoda, że przytoczone przez Panią fakty są oderwane od kontekstu. Księżniczka nie grzeszyła wiedzą, inteligencją ani wykształceniem - ale czy należy winić za to ją, czy jej rodziną, która - jak sama Pani wspomniała - "inwestowała" jedynie w Helenę? postacią tragiczną.
      Poza tym mam wrażenie, że przez cały tekst przebija zazdrość (o urodę? popularność) i Sissi i Diany.

      Usuń
    4. A ja bym radziła poptarzeć na hażda historię z róznych stron. Nie tylko biednej uciśnionej Sissi. Raczę poczytać o Cesarzu i jakie on miał z nią życie. O arcyksięznej Zofii. To nie były czasy kiedy cesarzowa sama z siebie miała dużo do powiedzenia. Trzeba było być inteligentną i przebiegłą zeby móc mieć wpływ na własne życie i politykę. Zofia znała sie na polityce i co miałą oddać berło głupiutkiej i naiwnej dziewczynie, ktorej sie przeciez wszystko należy? Jak na tamte czasy i normy Sissi miała łatwy start, nie umiała jednak korzystać z tego. I czego zazdrościć? Po pierwsze sissi znamy jedynie z obrazów. Tak jak dzisiaj mamy pfotoshopa, tak wtedy poprawioano urodę. Poza tym troche to brzmi (twoja wypowiedz) jak wzburzonej fankie wielkie Księznej D. ktora byłą przecież aniołęm i nic złego o niej powiedzieć nie można. Trzeba pamietać ze zarówno Zofia jak i królowa Elżbieta przede wszystkim muszą dbać o rodzinę królewską a nie o "księzniczkę" ktora chce życ jak Kopciuszek.

      Usuń
  12. Moim zdaniem żadna z nas nie ma wystarczającej wiedzy na temat jej zycia. Żadna z nas nie żyła w jej czasach. Wiemy tylko o niej tyle ile jej biografowie nam "powiedzieli". Ale wg mnie jeśli już kogoś oceniamy powinnyśmy wziąć pod uwagę wszystkie wydarzenia jej życia. No ale jeśli ktoś od razu jest "wrogo" nastawiony to na pewno nie przyjmie do wiadomości, że prawda mogła być troszeczkę inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się nie być wrogo nastawiona, ale - masz całkowitą rację - żaden autor nie przyzna się do włąsnych "uprzedzeń", bo ich zwyczajnie nie widzi. A ktoś, kto ma inne niż on zdanie, zapewne dostrzega to wyraźniej. I - zgadzam się po raz drugi - o Sissi wiemy dokładnie tyle, ile powiedzieli nam jej biografowie. Reszta to wypadkowa naszych własnych doświadczeń, wychowania lektur, które składają się na każdy nasz sąd o postaciach historii.
      A na koniec - mnie się to podoba: dyskutujmy, spierajmy się, miejmy inne zdania. Dopóki robimy to w takim eleganckim stylu, jak w tej naszej "kłótni" o Sissi, to przecież czysta przyjemność. Przynajmniej dla mnie. Pozdrawiam wszystkie obrończynie Sissi! Wpadajcie częściej i miejcie inne zdanie!

      Usuń
  13. Witam. Musze sie zgodzic z Anonimem krytykujacym owy tekst. Jezeli przedstawiasz swoje subiektywne zdanie opartne na wyrwanych, niekoniecznie kompetentnych srodkach informacji, to prosze napisz tez o tym. Mile byloby rowniez podanie literatury w celu identyfikacji twej interpretacji. Rozumiem, ze poprzez ten tekst staralas sie skonfrontowac nas troszeczke z rzeczywistym obrazem owej pani, jednakze ta rzeczywistosc nie zawsze musi byc rzeczywistoscia. Mysle, ze skrzywdzilas ja swa opinia nie wiedzac dokladnie, czy macz racje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, przedstawiam moje subiektywne zdanie – na tym polega idea blogowania. Po drugie, jestem pewna swojej opinii (podkreślam, OPINII) i jej nie zmienię. Po trzecie, nie musisz się z moim zdaniem zgadzać, ale nie wymagaj, bym je zmieniła tylko dlatego, ze Ty wiesz lepiej, tak jak ja nie wymagam tego od Ciebie. Po czwarte, polemika polega na wymianie argumentów, a nie na – wybacz - dziecinnych zarzutach o „niekoniecznie kompetentnych środkach informacji”. Bo z czym wtedy dyskutować? Pozdrawiam

      Usuń
    2. Owszem, jak najbardziej sie z pania zgadzam, iz blogowanie to subiektywna forma przekazu. Jednakze, dzialajac w ten sposob medialnie, niezaleznie od ilosci odbiorcow, profesjonalnym byloby pokazanie zrodla, niezaleznie od subiektywnosci danego tekstu. Zarzucam brak podania zrodel. Jestem naukowcem z zawodu i mozna to uznac jako skrzywdzenie zawodowe. Ale jesli chce sie pani bawic w opowiadanie bajek to prosze nie przedstawiac tego jako historii. To celowy blad w jaki wprowadza sie czytelnika, a dla niego nalezy sie rowniez szacunek. Kwestie "dziecinnosci zarzutow" pozostawie pani, wydaje mi sie ze tu nie musze podejmowac mego stanowiska.

      Usuń
    3. "skrzywdzenie zawodowe"... oj, bo sie przekręcę

      Usuń
  14. "Czując się bezradnie w świecie wiedeńskiej polityki, zwróciła się ku Węgrom, sprzyjając ich dążeniom do suwerenności. Niektórzy twierdzą, że właśnie osobiste zaangażowanie Sissi doprowadziło do koronacji cesarza w Budapeszcie i narodzin Austro-Węgier. Ale to wszystko, na co było stać cesarzową."

    Choćby z tego powodu należy się Elżbiecie wyjątkowe miejsce w historii. Nie rozumiem jak można napisać, że "była dość antypatyczną, egocentryczną osobą, skupioną wyłącznie na sobie i swojej urodzie" w sytuacji, w której to dzięki m.in. jej staraniom jeden z narodów Europy uzyskał bardzo dużą autonomię w ramach monarchii habsburskiej. Z pewnością nie była osobą bez wad, ale twoja antypatia względem Elżbiety nie pozwala dostrzec dobra, które uczyniła.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z Tobą. W tym tekście brakuje mi właśnie informacji o tym co zrobiła dla Węgier i nie tylko dla nich.

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowa kobieto, czy ty masz jakiś problem? Zaśmiecasz to miejsce w kółko tymi samymi, idiotycznymi pytaniami, których chyba sama się wstydzisz, skoro jesteś anonimowa. Jak chcesz wiedzieć, co Sissi zrobiła dla Wegier i jaka była wspaniała, to zajrzyj do wikipedii albo innej encyklopedii (jeśli wiesz, co chcę powiedzieć). My na takich blogach szukamy mniej banalnego niż Twoje spojrzenia na takie osoby. To chyba nie jest miejsce dla ciebie, skoro źle się tu czujesz, a i my (ja na pewno) z tobą też nie najlepiej.
    Andromedo, wielka prośba. Proszę, nie odpowiadaj na te pytania, bo po co? Trzy razy powtórzyłaś to samo, a one dalej swoje. Te ich "wypowiedzi" to swoją drogą też sztuka - żeby użyć tylu słów, z których absolutnie nic nie wynika! Andromedo, zamiast tracić czas na anonimowe pseudoczytelniczki, pisz kolejne posty, czekam na nie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wsparcie, bo trochę mnie już to przerosło. Zwłaszcza domaganie się podania źródła osobistych sądów... Dzięki jeszcze raz!

      Usuń
    2. Andromeo, nie bierz tego az tak osobiscie. Nikt tu nie mowi, ze jestes zlym albo glupim czlowiekiem. Spojrz na to konstruktywnie! Moze podajac zrodla, zyskasz wiecej czytelnikow (pomysl chociazby ze strony ekonomicznej). W to akurat bym nie watpila. Spojrz, takich osob jest wiecej, ktore o to prosza poprzez wyrazenie swego zdania, ktore ci sie nie podoba. Przeciez krytyka wcale nie jest zla. I ty nie potrzebujesz wcale wparcia w formie 15-latek, bo wiecej nie daje powyzszej osobie. Traktuj z szacunkiem czytelnikow, nabierz troche dystansu do siebie, bo szkoda tracic zdrowia. Sposrod miliona czytelnikow 1/3 zawsze bedzie na nie. I niech sobie jest, skoro za to mozesz miec kase! Paulina (ta od zrodel, na ktore dalej czekam). P.S ten tekst jest tylko dla ciebie, wiec usun go, gdy go przeczytasz.

      Usuń
    3. Ależ nie traktuję niczego osobiście. Źródłem opinii o Sissi jestem ja. Niniejszym proszę mnie cytować jako źródło.
      A jej biografię znam z następujących pozycji:
      * Brigitte Hamann, Cesarzowa Elżbieta
      * Gabriele Praschl-Bichler, Prywatne życie Franciszka Józefa
      * Stanisław Grodziski, Franciszek Józef
      * Christian Dickinger, Franciszek Józef I
      Mam nadzieję, że to wystarczy i ostatecznie zamkniemy tę dyskusję. Kłaniam się.

      Usuń
    4. Pani nie moze byc zrodlem. Przestrzen pomiedzy Pani ciekawym jezykiem, tak przesympatycznie i elokwentnie opisanymi zdarzeniami a samoocena jest przeogromna.

      Usuń
  17. Uwierz, że historię Sisi znam dobrze. Jeżeli dla Ciebie banalna sprawą jest odzyskanie autonomi przez Węgry no to ok. Dla mnie osobiście ten artykuł napisany jest tylko po to by ją oczernic(nie mówię tu, że była święta)

    OdpowiedzUsuń
  18. Misianko, Andromoeo i wszystkie inne bojowniczki intelektualne zdobywajace swa wiedze w tak rezolutny sposob jak wikipedia. Prosze Was bardzo, chcac byc odbieranym powaznie, zachowujcie sie w ten sposob. Pozdrawiam. Anonimowa z 31 stycznia 2013 14:16, albo Paulina jak wolicie.

    OdpowiedzUsuń
  19. O, żesz… niezła debata! Też zawsze uważałem, że Sisi to rzadkiej próby idiotka, a tę niepojętą sławę zawdzięcza sobie podobnym, słabiej uposażonym pannom. To czysty wykwit pośmiernej sławy po dość żałosnym życiu. Głosy jej obrończyń tutaj potwierdzają to bez dwóch zdań, he, he.... A twój tekst niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisala Andromea...(Paulina)

      Usuń
  20. Jak nie miała możliwości zajmować się mężem i dziećmi to co miała robić ?. Tym wszystkim zajmowała się jej teściowa Zofia. Zofia zajmowała jej miejsce przy Franciszku a ją traktowała jako rzecz do rodzenia dzieci. Jak ona miała sie czuć na dworze jak jej własny mąż stawał po stronie matki i tak na prawdę nie miała żadnych praw. Franciszek po za szacunkiem do Sissi kochał władzę i był uległy swojej matce. Dlatego Elżbieta wyjeżdżała z Wiednia. Także gruźlice zawdzięcza swojej teściowej czyż nie? Dla mnie była ona na dworze wiedeńskim niczym zaszczute zwierze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Trochę nie rozumiem takiego skupienia na tym czy kochała czy nie kochała a jesli tak to jak bardzo. Przecież romantyczna miłość w małżeństwie to nowostka. Jeszcze za czasów Sissi małżeństwo było kontraktem handlowym i nikt nawet nie udawał, że jest inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. W sumie jedna z najsmutniejszych biografii w historii. Bo zgadzm się z Tobą, Sissi przegrała na wszystkich frontach - poza swoją urodą. Najbardziej gorzka jest historia Marii Walerii, jej ostatniego dziecka i jedynego od poczatku do końca wychowywanego przez nią samą. Sissi miała ją wciąż przy sobie, zabierała we wszystkie podróże, wychowywała po swojemu, czyli liberalnie - dziewczyna mogła na przykład wybrać sobie sama męża, inaczej niz inne jej dzieci. Sissi chciała zrobić z niej "prezent dla Węgrów", wychowywała ją w miłości do tego narodu, mówiła z nią tylko po węgiersku. I znów poległa na całej linii. Bo córka nie podzielała entuzjazmu matki, miała zupełnie inne niż ona poglądy, zdradzała sympatie dla nacjonalizmu, nienawidziła Słowian i Węgrów. Do matki czuła niechęć, za to bardzo kochała swojego ojca. z którym - w tajemnicy przed matką - rozmawiała tylko po niemiecku. Kolejna klęska Sissi...

    OdpowiedzUsuń
  24. masz może linka gdzie można obejrzeć te 2 filmy
    głównie ten , który obejrzałaś ????? bardzo prosze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Widzę, że You Tube usunęło ten film, bo tam go oglądałam. Jeśli bardzo Ci zależy, podaję inny link, gdzie można go znaleźć po polsku, choć niestety, nie sprawdzowny:
      http://www.vids24.com/filmy/biograficzne/2004/sissi-zbuntowana-cesarzowa,98929/
      A tu na You Tube, ale w oryginalnej wersji, czyli po francusku:
      https://www.youtube.com/watch?v=8mJDTf_jZAk

      Usuń
  25. Przebrnąłem przez ten tekst...koszmar, "blogowanie" oparte na wikipedii, po co, dla kogo??????

    OdpowiedzUsuń
  26. Witajcie,
    całkiem niedawno przeczytałam świetną powieść fantasy o cesarzowej Sisi, zapraszam: kaiserin-sissi.blog.onet.pl/2013/07/22/sissi-pogromczyni-wampirow/
    Pozdrawiam,
    Jeanne
    kaiserin-sissi.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak jak jej życie tak śmierć była tajemnicza. Niestety nie przywiązuje się uwagi do reguły jaka panowała w Austrii i właściwie w europie . Ożeń się albo wyjdź za mąż za tzw. dobrą partię a będziesz szczęśliwy(a). Taką też zasadę przyjęła SISI. Niestety zapomina się o tym, że dzisiaj nazwano by to KAZIORODZTWO a wówczas było to takie piękne i romantyczne. Jakoś nie mówi się o tym, że ta podobno tak wspaniała tak uczuciowa osoba nie była wcale taka piękna. Miała podobno fatalne uzębienie. Jak podaje wiele żródeł wiedząc o tym, że jest podobno oziębła płciowo ( a może tylko w stosunku do cesarza) zgodziła się aby jej mąż miał konkubinę. Mało tego cesarz Józef często odbywał spacery do aktorki, która była podobno kochanką cesarza FJ dlatego, że tak było wygodnie SISI. Niektórzy uważają, że szalejące wówczas tzw wstydliwe choroby czyli weneryczne tak przestraszały SISI, że ta bojąc się o zniszczenie jej urody przez te choroby aby nie zarazić się znalazła cesarzowi kochankę. Cesarz, który był podobno bardzo sprawny i chętny seksualnie gdy rzadko ale współżył z SISI nie zarazi jej bo ma kochankę, która jest zdrowa. Jak podaje wiele żródeł sama cesarzowa nie dokońca była oziębła płciowo bo bardzo lubiła przebywać w towarzystwie panów. Niektórzy twierdzili, że nie tylko przebywała. Dlatego proponuję nie twórzmy bóstwa z tego gdzie go nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  28. Co do uzębienia, to nie czepiałabym się tak bardzo. Myślę, że nikt na dworze nie mógł pochwalić się lepszym. W dawnych czasach fatalny stan uzębienia był sprawą powszechną, bo jak ludzie mieli dbać o zęby? Nie było jeszcze past do zębów ani koronek :)
    Kazirodztwo było jeszcze mniej szokujące i często praktykowane, głównie ze względów ekonomicznych.
    Natomiast nie lekceważyłabym roli Sisi w sprawie węgierskiej. W końcu nie każdą władczynię (a już szczególnie w tamtych czasach) było stać na doprowadzenie do tak ogromnej zmiany w historii politycznej. Podsumowanie tego zdaniem "Ale to wszystko, na co było stać cesarzową" jest chyba jednak wyrazem niedocenienia cesarzowej.

    Ogólnie rzecz biorąc rozumiem twój zamysł. Nie można zaprzeczyć, że postać Sisi została pod wieloma względami wyidealizowana przez współczesną kulturę. Jednak nie podzielam jednoznacznie negatywnej opinii na jej temat, bowiem uważam, że podobne uproszczenie jest wobec niej krzywdzące. Droga jej życia była chyba zbyt kręta, sytuacja w jakiej się znalazła zbyt skomplikowana, by oceniać ją tak pochopnie.

    Kończąc, gratuluję serdecznie bloga, takie dyskusje są fantastyczne i bardzo potrzebne :).
    Pozdrawiam
    Lily

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeszcze jedna uwaga - z tego co wiem, to Sisi pod koniec życia (na pewno na rok przed śmiercią) zakazała portretowania i fotografowania swojej osoby. Szkoda też, że nie wspomniałaś o samobójstwie jej jedynego syna, Rudolfa, które miało na nią ogromny wpływ.
    Pozdrawiam
    Lily

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W krótkim tekście siłą rzeczy dokonuje się wyboru - inaczej byłby to tekst bardzo zły (i bardzo nudny!). Każdy autor ma własną hierachię ważności wydarzeń i myślę, że dobrze, aby się jej trzymał, a nie pisał "wszystko co wie". Bo tak naprawdę wtedy widać, że wie i rozumie niewiele.
      Natomiast Czytelnicy mają świete prawo zgodzić się z tym lub nie, a efektem tej niezgody często bywają naprawdę ciekawe dyskusje, pełne dodatkowych szczegółów. Ty wspominasz o Rudolfie, ktoś wyżej o najmłodszej córce Sissi, Marii Walerii - bardzo jestem wdzięczna za takie uwagi, świetnie, że się pojawiają, wzbogacają kazdy tekst. No i po to mamy forum, żeby się nimi dzielić!
      Serdecznie pozdrawiam
      A.

      Usuń
  30. Właśnie w tv "leci" landrynkowa opowieść o Sisi, wyszłam aby sprawdzić historię, zostawiając rodziców przed ekranem. Już nie wrócę. Blog świetny!!! Poczytam i będę zaglądać. Szacun !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, też przy tym przysypiam... :)

      Usuń
  31. Tekst pełen tzw.wypocin,wydumań i .... jadu!!!!Trudna jest Ocena Sissi po prawie 200 latach!Tyle"pseudo filozofii" złośliwości i stronniczości nigdy nie czytałem.

    OdpowiedzUsuń
  32. Cieszę się że nareszcie ktoś źle napisał o Sissi. Wszyscy tylko się użalają nad nią jaka była nieszczęśliwa. A ja uważam że dostała wiele od losu ale tak naprawdę nie kochała Franciszka i chciała by podziwiano jej urodę. Znam mnóstwo takich kobiet nie widzą miłości męża tylko lustro. Cóż za narcyzm.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak widać Sissi jest kontrowersyjną postacią. Ja ją uwielbiam. Nie rozumiem skąd te zarzuty o braku inteligencji, złej polityce? To m. in dzięki Sissi narodziły się Austro-Węgry. BYła też bardzo liberalna, co akurat pomogło skostniałemu i konserwaytwnemu Franciszkowi i reszcie. Nie była dobrą żoną, ale dlaczego miałaby być? Co może wiedzieć o małżeństwie i miłości nastolatka, a przecież naście lat miała, kiedy się 'zakochała'. To, że potem ten wybór nie okazał się trafny, to nie jest jej wina. Jeżeli chodzi o bycie matką - wzięli jej dzieci tuż po urodzeniu, stąd niestety nie przywiązała się do nich. Lata spędzona na sztywnym dworze sprawiły, że stała się oziębła. Ponadto to, że była cesarzową, wcale nic nie znaczy. Wiadomo, że Zofia sprawowała dość dużą władzę - na pewno stała wyżej od Sissi. Franciszek również popierał raczej matkę. Co do narcyzmu - fakt, miała osbowość skrajnie narcystyczną, co potęgowały zaburzenia odżywiania. Jak już raz okrzyknięto ją pięknością, starała się temu sprostać na każdym kroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wiele złego zrobiły cukierkowe filmy o Sissi, gdzie wszystko jest piękne i cudowne.

      Usuń
  34. Wszyscy widzimy wizerunek Sisi stworzony w filmach...Jednak do końca nie wiemy jaka jest prawda... Czy faktycznie Sisi była oziębła...tego nigdy już się nie dowiemy..."prawdę" o swojej oziębłości zabrała ze sobą do grobu...Matki, którym dzieci są odbierane...można powiedzieć tracą instynkt macierzyński...prawdopodobnie tak się również stało z Sisi...Nie mając kontaktu ze swoimi dziećmi...nie wiedziała w późniejszym okresie jak je wychowywać...po prostu nie była z nimi związana emocjonalnie...Czy była dobrym politykiem tego nie wiem? Natomiast dzięki niej powstały Austro-Węgry...To chyba o czymś świadczy...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wszyscy widzimy wizerunek Sisi stworzony w filmach...Jednak do końca nie wiemy jaka jest prawda... Czy faktycznie Sisi była oziębła...tego nigdy już się nie dowiemy..."prawdę" o swojej oziębłości zabrała ze sobą do grobu...Matki, którym dzieci są odbierane...można powiedzieć tracą instynkt macierzyński...prawdopodobnie tak się również stało z Sisi...Nie mając kontaktu ze swoimi dziećmi...nie wiedziała w późniejszym okresie jak je wychowywać...po prostu nie była z nimi związana emocjonalnie...Czy była dobrym politykiem tego nie wiem? Natomiast dzięki niej powstały Austro-Węgry...To chyba o czymś świadczy...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam. Nie do końca się z Tobą zgodzę, nie postawiłabym tak całkowicie na równi Diany i Sissi.
    Sissi-nie otrzymała w domu starannego wykształcenia (nie jej wina, że ją tak wychowano), niemniej ma zacięcie intelektualne. Doskonale opanowała węgierski, interesuje się literaturą klasyczną, kształci podróżując. Przebojowa i pewna siebie, bynajmniej nie szara myszka. Pasjonatka sportu, doskonała amazonka. Najsłabszym ogniwem są jej wiersze, co do których osoby znające się na poezji nie mają dobrego zdania.
    Diana-chorobliwie nieśmiała, wystraszona dziewczynka z kompleksami, która edukację zakończyła ostatecznie bodaj w 16 roku życia oblewając niemal wszystkie egzaminy będące odpowiednikiem naszych gimnazjalnych. Oprócz formalnego wykształcenia nie grzeszyła i inteligencją, czego sama o ile wiem była świadoma.
    to dwie zupełnie różne osoby. Jedynie co je łączy to niechęć do dworu i konwenansu i popularność wśród ludu (no, w przypadku Diany była to już opinia publiczna)

    OdpowiedzUsuń
  37. Marudzisz droga autorko na tendencyjne przedstawienie Sissi w kulturze. Robisz to samo, tylko w drugą stronę. I nie jest to wina tego, jak nieudolnie tłumaczysz, że nie ma miejsca na blogu na obszerniejsze teksty. Jest to wina Twojego jednostronnego spojrzenia na sprawę i wybiórczości w przytaczaniu faktów tak, by zamysł ogólny pasował do Twojego osobistego zdania. To cecha świetnego... brukowca :). Jeżeli takie masz ambicje, ok. "Jeżeli fakty nie pasują do opinii, tym gorzej dla faktów" prawda?
    Czytałam książki o Sissi, nawet te same co Ty. Książka "Cesarzowa Elżbieta" jasno wyjaśnia pewne zachowania Sissi. Ale po co wnikać zbyt głęboko. Lepiej przypiąć "po pudelkowsku" łatkę oziębłej i głupiej (ciekawe, czy czytasz tak wiele jak Sissi i tak szybko uczysz się języków).
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wczesne małżeństwo i dobre warunki nie są przepustką do szczęścia i dojrzałości. Dojrzałość tworzy się dzięki możliwości dokonywania wyborów. Sissi musiała poddać się zasadom panującym w rodzinie męża. No i ta teściowa... wszystkowiedząca mamusia synusia... Burza hormonów też nie pomaga. Sama przeszłam przez taki związek. Oczarowanie nie jest miłością, a gdy oczarowanie mija, pozostaje niechęć. Stąd też brak zainteresowania. Obudzić się można jedynie z pomocą zaufanej osoby z rodziny lub przyjaciela i dopiero wtedy można dbać o dojrzałość własną i zainteresowania. Inaczej życie jest letargiem. Rozumiem Sissi. Nawet to, że miała kochanka.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nigdzie nie jest powiedziane, że Sisi miała kochanka. Są podejrzenia, że była w bliskich kontaktach z hrabią Gyulą Andrassy lecz żadne źródła tego nie potwierdzają.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem że była mało inteligentna. Lektura kilku biografii pozostawiła mnie w lekkim szoku jak oryginalną na swoje czasu i otwartą była osobą. Nigdy nie myślałabym o niej w kategoriach pustej głupiutkiej paniusi, która ma tylko wyglądać.
    Wiecie co mnie zawsze irytuje? Że mało się pisze o zdradach Franciszka Józefa. A jeśli już, to o aktorce którą sama znalazła mu Sisi.
    Nie było tak pięknie - owszem, cesarz całe życie był bardzo przywiązany do żony, ale zaczął ją zdradzać już w pierwszych latach małżeństwa, w czasie gdy przyszło na świat ich pierwsze dziecko które zresztą odebrała jej Zofia. To właśnie zdrady Franciszka pchnęły Sisi do ucieczki z Wiednia.

    OdpowiedzUsuń
  41. Odsyłam do: http://kaiserin-sissi.blog.onet.pl/2010/06/01/ciekawostki/

    OdpowiedzUsuń
  42. DO ANDROMEDY... Twoje pseudo jest wielokrotnie bardziej pretensjonalne i o tyle samo mniej intelektualne niż kilka Sissi razem wziąwszy... powyższy link, to niejedyny, do którego powinna się sfrustrowana Andromedka odwołać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co wam ludzie jest? Jak sie nie podoba to wyłączyć i nie wchodzić wiecej. Blog fajny. Zaciekawie tematem, można doszukać reszty informacji jak się chce. Mam wrażenie, ze co niektózy wyładowują swoje stresy czy problemy na różnego rodzaju forach. W pracy po was jezdzą to sobie w necie pojeździcie ile można bo anonimowo. Wchodziłam na rózne blogi, nie podobały mi sie to nie jeżdziłąm po autorze a zwyczajnie więcej nie wracałam...

      Usuń
    2. Magdaleno, skoro autorka ma prawo wylewać swoją frustrację i niechęć w blogu, to nie odmawiaj tego komentującym.
      Każdy kto publikuje swoje przemyślenia powinien liczyć się z krytyką.
      Blog niczego nie wnosi. Ja dowiedziałam się tylko, że autorka nie znosi Sisi i Diany.

      Usuń
  43. No no , to ze była fatalna matką tego się domyślałam ale o całej reszcie nie miałam bladego pojęcia , dziękuję.:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Do LUNA
    Polecam przeczytać książkę Brigitte Hamann "Cesarzowa Elżbieta" i wtedy zacząć oceniać Sissi. Ten blog daje do myślenia lecz za dużo w nim subiektywnej oceny autorki. Moim zdaniem lepiej samemu sobie wyrobić opinię na dany temat, a nie zrobi się tego bazując jedynie na jednym tekście.

    OdpowiedzUsuń
  45. Witaj Właścicielko bloga!
    W małej pigułce zawarłaś osobowość cesarzowej i na dodatek taką jej wersję, z którą się całkowicie zgadzam. Legendy, medialna oprawa w tym romantyczno-tragiczne ekranizacje biografii Sisi (Sissi) idealizują obraz cesarzowej. Idealna pożywka intelektualna dla nastolatek albo infantylnych mamusiek.
    Małgorzata

    No cóż. Sisi była ładna, nawet znała parę języków, ale to próżna kobieta była - że zacytuję klasyka polskiego filmu:)
    A tak przy okazji, to przyszłam w sukurs autorce bloga, bo Ją bezrefleksyjnie po kostkach kąsają obrońcy wyimaginowanej charyzmy pewnej historycznej postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odsiecz!
      W przypadku Sissi juz właściwie przywykłam do gwałtownych krytyk i emocjonalnych napaści. Na szczęście nie wyszystkie "zdania odrębne" takie były - zdarzały się też fajne, wyważone, uargumentowane. Również do refleksji.

      Usuń
  46. Obraz Sissi, przekazany przez Andromedę, jest rzeczywiście nieco uproszczony.
    Wyobraźmy sobie szesnastoletnią dziewczynę, wychowaną niemal "demokratycznie", bez klasowych społecznie uprzedzeń, na dodatek niedoświadczoną, niedojrzałą (w przeciwieństwie do FJ) i do tego chorobliwie nieśmiałą. Nagle trafia na sztywny cesarski dwór, bezustannie otoczona damami dworu, bez chwili samotności czy odrobiny prywatności. Czy była zakochana w swoim kuzynie, trudno dziś komukolwiek orzekać, choć w jednym ze swoich młodzieńczych wierszy pięknie i romantycznie opisuje ich pierwsze spotkania, a potem -ze smutkiem -tylko gorycz jaka po nich pozostała.
    "Cesarzowa wbrew woli", to chyba najlepsze określenie Sissi. Była "ofiarą" swoich czasów. Cesarz szczerze się w niej zakochał, oświadczył, a jak stwierdziła księżna Ludwika -Cesarzowi się nie odmawia. Sissi nie miała nic do powiedzenia. Hamann mówi o koszmarze młodziutkiej dziewczyny, pozbawionej dziewictwa przez zniecierpliwionego małżonka w sposób zbliżony do gwałtu. To musiało wywołać w dziewczynie niechęć do pożycia małżeńskiego, a i pewnie do samego Franciszka. Urodziła mu upragnionego następcę tronu, dowiadując się niemal jednocześnie, że nie jest jedyną kobietą w jego życiu. Dla jakiej kobiety nie byłoby to wstrząsem, nie spowodowało urazu i chęci ucieczki od tego wszystkiego.
    Na pewno nie była kobietą tuzinkową i nie tylko urodzie zawdzięczała swoją popularność. Inteligentna, oczytana, wykazująca się sporym wyczuciem polityki, nie tylko w sprawie węgierskiej. Czy Franciszek Józef, chełpiący się tym, że nie przeczytał w życiu niczego poza regulaminami wojskowymi, mógł sprostać intelektualnym wymaganiom żony?
    Myślę, że na tych dwoje ludzi -tak czy owak-bardzo do siebie przywiązanych, należy raczej patrzeć jak na ich osobisty dramat. Są jedną z najsmutniejszych par monarszych w historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upragniony następca tronu arcyks. Rudolf strzelił sobie w łeb bądź mu strzelono i po co jej było mieć dzieci, skoro marnie skończyły?

      Usuń
  47. Uwaga powyżej ciut nieracjonalna.
    Konsekwentnie-żadna kobieta nie powinna rodzić dzieci, bo kto wie, może marnie skończą. Przy okazji-gdyby nie zdeterminowana postawa Sissi wobec obłędnego sposobu wychowywania kilkuletniego Rudolfa (pomysł FJ), może Rudolf skończyłby marnie dużo wcześniej.



    OdpowiedzUsuń
  48. Zapomniałam dodać - ale nie o Sissi, tylko o Andromedzie. To naprawdę dobry blog, a mnogość komentarzy świadczy, że taki blog jest potrzebny. Pisz, Andromedo, pisz. Pozdrowienia i podziękowania.

    OdpowiedzUsuń
  49. Świetny tekst. Do przereklamowanych królowych które uważa się za mądrzejsze niż były w rzeczywistości dorzuciłabym jeszcze Anne Boleyn. Warto przeczytać ten tekst (i nie tylko): http://www.anne-boleyn.com/2012/09/skad-ta-zmiana-czy-co-sie-wlasciwie-stalo/

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja tam uważam,że cesarzowa Sissi była miłą osobą.Zresztą każdej kobiecie żyłoby się ciężko pod panowaniem takiej typu teściowej jak arcyksiężna Zofia.

    OdpowiedzUsuń
  51. Droga Andromedo znalazłam Twój blog przypadkiem ale będę tu z pewnością zaglądać:)
    Przeczytałam uważnie wpis o Sissi oraz wszystkie komentarze. Cesarzowa niewątpliwie była osobą kontrowersyjną i dysputy o jej stosunkach z teściową, mężem i dziećmi można ciągnąć w nieskończoność.
    Nawiązując do porównania Sissi z Dianą muszę stwierdzić,że w mojej opinii łączyła je jedna wspólna sprawa...obie znalazły się przypadkowo na niewłaściwym miejscu. Gdyby cesarzową została Nene ( przygotowana do tej roli starannie) myślę,że historia Europy mogłaby się potoczyć nieco inaczej. Sissi nie sprostała emocjonalnie temu co ją spotkało w życiu. Podobnie było z Dianą..... Królowa Brytyjska potrzebowała synowej. Posłusznej synowej, która da jej wnuków i będzie taką cukrową różą na czubku królewskiego tortu. Arcyksiężna Zofia potrzebowała synowej, która sprosta roli cesarzowej, matki i żony.Obie były osobami , których edukacja była mało staranna i zakończyła się w bardzo młodym wieku. Obie były emocjonalnie nieprzygotowane do tego co je spotkało w życiu a brak doświadczenia, edukacji i zerowe wsparcie rodzin, do których weszły spowodowało ucieczkę we własny świat.

    OdpowiedzUsuń