niedziela, 11 listopada 2012

Najjaśniejsza

La Serenissima, Najjaśniejsza. Tak mówią o swoim mieście wenecjanie i o swoim kraju Polacy. Jedni i drudzy przekonani, że dostali od Pana Boga najlepsze miejsce na Ziemi. Dziś, w Święto Niepodległości, każdy podziękuje za to po swojemu. Politycy ustawią się na ulicach w tyraliery, zbierając siły do swoich hałaśliwych marszów. Ja wywieszę za oknem flagę, posłucham "Pąków białych róż", jak moje babcie, i wrzucę na bloga post o Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Ona też jest kobietą!

O białych różach nikt nie śpiewa tak pięknie, jak Chór Juranda, tu w nagraniu z 1935 roku:

A skoro zaczęłam od zestawienia Polski  i Wenecji, pójdźmy dalej tym tropem. Popatrzmy na odrodzoną w 1918 roku Polskę oczami cudzoziemców. Na początek niezwykły film pokazujący Warszawę lat trzydziestych, wydobyty z amerykańskich archiwów. Kolorowy! Eleganckie dziewczyny na Krakowskim Przedmieściu, nianie z wózkami w kwitnącym Ogrodzie Saskim, malowniczy starozakonni wysiadający z czerwonych tramwajów - Warszawa miała styl! (Do czego zapewne przyczyniał się też całkowity brak reklam oraz innych billboardów).  

I jeszcze raz Warszawa po amerykańsku, tym razem z 1936 roku, zaś autorem zdjęć jest słynny filmowiec i fotograf Julien H. Bryan. Znów mamy słoneczne ulice, damy w futrzanych etolach, paradę wózków w ogrodach i przeciągający ulicą malowniczy żeński pensjonat, by użyć słów Boya. Trzy lata później Bryan wróci do nas, by fotografować Warszawę pod niemieckimi bombami. To jego zdjęcia dla ludzi na całym świecie staną się obrazem dnia, w którym wybuchła druga wojna światowa. 
A niżej film brytyjski, który w latach trzydziestych zaczęła kręcić wytwórnia Cancanen Films Production. Ukończono go jednak dopiero w październiku 1940 roku , kiedy nad Europą szalała już wielka wojna. Film składa się z dwóch części. W pierwszej zobaczymy sielską i anielską Polskę przedwojenną, w drugiej - rozrywaną na strzępy przez Hitlera (o Stalinie niestety zapomnieli). Dużo patosu, sporo propagandy, ale zdjęcia z epoki - bezcenne!

2 komentarze:

  1. I jak tu nie wierzyć, że punkt widzenia zależy od punktu ... patrzenia! Każdą kwestię, o której piszesz naświetlasz z tej strony, w którą się jeszcze nie udałam, albo udać nawet nie zamierzałam. Dzięki! Jak dobrze, że Cię znalazłam - jakbym jeszcze jedno życie dostała do kompletu do moich siedmiu kocich i stu literackich:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał. Twoje komentarze sprawiają, że nieustannie chce mi się szukać tych nowych punktów patrzenia. Dzięki wielkie!

      Usuń